Walentynkowe menu, czyli afrodyzjaki w kuchni

Dawniej afrodyzjakami nazywano napary miłosne, które w średniowieczu były sporządzane przez „czarownice”. Wypicie takiego specyfiku miało sprawić, że wybranek lub wybranka naszego serca spojrzy na nas bardziej łaskawym okiem. Dziś wiemy, że za pobudzające właściwości afrodyzjaków odpowiadają zawarte w nich w różnych stężeniach substancje lub po prostu… nasza wyobraźnia.

Kuchnia miłości

Termin „afrodyzjaki” nie jest terminem nowym. Wywodzi się od imienia greckiej bogini miłości i piękna – Afrodyty. Ludzie od zawsze interesowali się wpływem żywności na różne sfery życia, w tym także sferę seksualności. Afrodyzjaki były znane już w od starożytności. Wierzono wtedy, że niektóre produkty spożywcze zapewniają płodność, dodają wigoru i zwiększają aktywność seksualną. Wszystko miało dziać się za sprawą „roślinnych duchów”, które, jak wierzono, zwiększały libido i przepływ krwi przez narządy płciowe. Sprzyjały nawet przełamywaniu nieśmiałości.

Przez żołądek do serca

Dziś nauka udowadnia korzystny wpływ określonych składników odżywczych na funkcje seksualne. Warto więc zadbać, by w walentynkowym jadłospisie pojawiły się potrawy bogate w afrodyzjaki przeznaczone zarówno dla Pań, jak i dla Panów.

Płci męskiej szczególnie zaleca się produkty bogate w cynk, selen oraz pełnowartościowe białko, które będą wpływały głównie na wydolność męskich narządów płciowych. Warto więc pomyśleć o potrawach, które w swoim składzie będą zawierały ostrygi, orzechy, kakao, cebulę, czosnek, kukurydzę, soję, mleko, sery czy jajka.

Z kolei na kobiety pobudzająco będą działały przyprawy (anyż, szafran, goździki, kardamon) – wystarczy dodać je do ulubionych napojów, które zamierzacie wypić podczas wspólnej kolacji. Warto wspomnieć o marchwi, której obecność na liście afrodyzjaków może budzić niemałe zaskoczenie, ale jej funkcja wspomagania działania hormonów płciowych została udowodniona naukowo! Nawet słynna madame Pompadour (kochanka króla Francji Ludwika XV) piła sok z marchwi, wierząc, że tylko za jego sprawą może przeżywać miłosne rozkosze.

Ostatnim produktem (i zarazem najmniej zaskakującym na naszej afrodyzjakowej liście) jest czekolada, która jako źródło fenyloetyloaminy – substancji neuromodulującej, produkowanej przez nasz mózg podczas miłosnych uniesień, idealnie sprawdzi się w walentynkowy wieczór. Pamiętajcie jednak, aby nie przesadzić z jej ilością!

Miłośnicy wysokogatunkowych trunków wskażą, iż najlepszym afrodyzjakiem będzie wino i szampan. Trzeba jednak uważać z ich ilością – tylko niewielkie dawki mogą działać pobudzająco na organizm. Nadmiar alkoholu nie tylko usypia, ale także wpływa negatywnie na libido.

Z miłosnego menu należy wykluczyć tłuszcze pochodzenia zwierzęcego, które obniżają poziom męskich i żeńskich hormonów płciowych, czyli testosteronu i estrogenu. Zrezygnujmy także z potraw mącznych czy obfitych deserów, które będą działały na usypiająco.

Nie tylko smak

Podczas kolacji warto zadbać również o odpowiednia oprawę… zapachową. Panie uwielbiają delikatnie i tajemnicze wonie. Doskonale sprawdzi się tutaj zapach wanilii, drzewa sandałowego albo róży. Panowie – warto zadbać o odpowiedni nastrój w Walentynki – oprócz małego drobiazgu, który podarujecie kobiecie waszego życia, dodajcie do listy zakupów na wieczór różę oraz świece zapachowe.

Idealny wieczór to wieczór we dwoje

Współczesna dietetyka sceptycznie odnosi się do działania afrodyzjaków. Należy pamiętać, że nie wszystkie produkty spożywcze będą miały pobudzający zmysły wpływ. Ponadto zawarte w nich składniki odżywcze nie działają przecież na nasz organizm w trybie natychmiastowym.

Wieczorny posiłek, oparty o afrodyzjaki może być jednak wspaniałym sposobem na wspólne świętowanie dnia zakochanych. A czy nie to właśnie jest najważniejsze – by razem spędzić ten czas?

Porady Apet’eat

Dominika Łuczak
Dietetyk i Konsultant Klienta Apet’eat – Catering dietetyczny Warszawa

dieta_ucznia